Hejt w sieci nie kończy się na wpisie - prawo widzi więcej

2 min czytania
Hejt w sieci nie kończy się na wpisie - prawo widzi więcej

Jedno zdanie wrzucone do sieci potrafi zamienić się w problem z prokuraturą, a czasem nawet w sprawę karną. W polskim prawie nie ma osobnego hasła „hejt”, ale są przepisy, które sięgają po zniesławienie, znieważenie, groźby karalne i uporczywe nękanie. Autorzy obraźliwych wpisów nie mogą liczyć na bezkarność tylko dlatego, że działają zza ekranu.

Hejt to agresywne, obraźliwe albo poniżające wypowiedzi kierowane do innych osób. Pojawia się zarówno w internecie, jak i poza nim. Tekst źródłowy jasno pokazuje, że to zjawisko ma wymiar nie tylko społeczny, ale też prawny. W praktyce oznacza to, że jedno niefortunne zdanie, groźba albo publiczne pomówienie może uruchomić działania policji i wymiaru sprawiedliwości.

W Kodeksie karnym najczęściej wchodzą w grę konkretne przepisy. Artykuł 190 Kodeksu Karnego dotyczy groźby karalnej i przewiduje wymierzoną karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Kolejny przepis to Artykuł 190a Kodeksu Karnego - stalking, czyli uporczywe nękanie. Za takie zachowanie grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Jeśli sprawca podszywa się pod inną osobę i wykorzystuje jej wizerunek lub dane, odpowiada tak samo. Gdy skutkiem czynu jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, kara rośnie do od 2 do 12 lat. Tu również ściganie odbywa się na wniosek pokrzywdzonego.

Tekst przypomina też o Artykule 212 Kodeksu Karnego - zniesławieniu. Za pomówienie grozi grzywna albo ograniczenie wolności, a gdy sprawca korzysta ze środków masowego komunikowania, wchodzi w grę także pozbawienie wolności do roku. Przy skazaniu sąd może orzec nawiązkę. Ten czyn ścigany jest z oskarżenia prywatnego. Podobnie wygląda Artykuł 216 Kodeksu Karnego - znieważenie osoby. Tu także możliwa jest grzywna, ograniczenie wolności albo do roku więzienia przy użyciu mediów.

Osoba, która padła ofiarą hejtu, nie powinna odpowiadać agresją. Tekst wskazuje prostą ścieżkę działania - zachować screeny i nagrania, zgłosić naruszenie na platformie społecznościowej i zawiadomić najbliższą jednostkę policji. Właśnie tam można zacząć formalną drogę, jeśli obraźliwy wpis przeradza się w groźby, nękanie albo publiczne poniżanie.

Hejt w sieci bywa lekceważony, ale prawo traktuje go bardzo serio. Jedno mocniejsze kliknięcie, jedno obraźliwe zdanie i sprawa może wyjść daleko poza internet. Internetowy ekran nie daje żadnej tarczy - ślad zostaje, a konsekwencje potrafią być zaskakująco ciężkie.

na podstawie: KMP w Świętochłowicach.

Autor: krystian