Hejt w sieci nie kończy się na wpisie - prawo widzi więcej

Jedno zdanie wrzucone do sieci potrafi zamienić się w problem z prokuraturą, a czasem nawet w sprawę karną. W polskim prawie nie ma osobnego hasła „hejt”, ale są przepisy, które sięgają po zniesławienie, znieważenie, groźby karalne i uporczywe nękanie. Autorzy obraźliwych wpisów nie mogą liczyć na bezkarność tylko dlatego, że działają zza ekranu.
Hejt to agresywne, obraźliwe albo poniżające wypowiedzi kierowane do innych osób. Pojawia się zarówno w internecie, jak i poza nim. Tekst źródłowy jasno pokazuje, że to zjawisko ma wymiar nie tylko społeczny, ale też prawny. W praktyce oznacza to, że jedno niefortunne zdanie, groźba albo publiczne pomówienie może uruchomić działania policji i wymiaru sprawiedliwości.
W Kodeksie karnym najczęściej wchodzą w grę konkretne przepisy. Artykuł 190 Kodeksu Karnego dotyczy groźby karalnej i przewiduje wymierzoną karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Kolejny przepis to Artykuł 190a Kodeksu Karnego - stalking, czyli uporczywe nękanie. Za takie zachowanie grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Jeśli sprawca podszywa się pod inną osobę i wykorzystuje jej wizerunek lub dane, odpowiada tak samo. Gdy skutkiem czynu jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, kara rośnie do od 2 do 12 lat. Tu również ściganie odbywa się na wniosek pokrzywdzonego.
Tekst przypomina też o Artykule 212 Kodeksu Karnego - zniesławieniu. Za pomówienie grozi grzywna albo ograniczenie wolności, a gdy sprawca korzysta ze środków masowego komunikowania, wchodzi w grę także pozbawienie wolności do roku. Przy skazaniu sąd może orzec nawiązkę. Ten czyn ścigany jest z oskarżenia prywatnego. Podobnie wygląda Artykuł 216 Kodeksu Karnego - znieważenie osoby. Tu także możliwa jest grzywna, ograniczenie wolności albo do roku więzienia przy użyciu mediów.
Osoba, która padła ofiarą hejtu, nie powinna odpowiadać agresją. Tekst wskazuje prostą ścieżkę działania - zachować screeny i nagrania, zgłosić naruszenie na platformie społecznościowej i zawiadomić najbliższą jednostkę policji. Właśnie tam można zacząć formalną drogę, jeśli obraźliwy wpis przeradza się w groźby, nękanie albo publiczne poniżanie.
Hejt w sieci bywa lekceważony, ale prawo traktuje go bardzo serio. Jedno mocniejsze kliknięcie, jedno obraźliwe zdanie i sprawa może wyjść daleko poza internet. Internetowy ekran nie daje żadnej tarczy - ślad zostaje, a konsekwencje potrafią być zaskakująco ciężkie.
na podstawie: KMP w Świętochłowicach.
Autor: krystian
Ostatnie Artykuły

Volvo Car Poland z rekordem rejestracji w 2025 r. Nowości w ofercie na 2026 r. z myślą o dalszej elektryfikacji

BLIK i fałszywy znajomy - tak oszuści wyciągają pieniądze w minutę

Prawniczka, joginka i trenerka pokaże, jak łączy pozornie odległe światy

Hejt w sieci nie kończy się na wpisie - prawo widzi więcej

Ponad 400 osób oddało odpady w PSZOK-u, a wiosenne porządki nabierają tempa

Na Skałce znów pobiegną razem - wraca trening z Augustem Jakubikiem

Wiosna na papierze. MDK w Świętochłowicach szuka młodych talentów

Szachy na Skałce znów podkręciły emocje - podium trzeba było wyliczać

Iskra w Lipinach mogła skończyć się tragedią - policjanci pierwsi na miejscu

Prawie 60 kierowców przyłapanych w weekend - jeden pędził 95 km/h

Mijanka wchodzi w nową fazę i ma przebudować komunikację całego miasta

Dopalacze udają granulat do pieca. Policja wylicza sygnały alarmowe

Rower ruszył na drogi - jeden błąd może skończyć się tragedią

