Rollercoaster przy Parkowej zakończył się bolesną porażką o jeden punkt

Rollercoaster przy Parkowej zakończył się bolesną porażką o jeden punkt

FOT. Urząd Miasta Świętochłowice

Na Alei Parkowej niedzielny mecz zaczął się od emocji, a skończył tak, że gospodarze długo jeszcze mogli czuć niedosyt. Gentlemen Śląsk Świętochłowice, wicemistrz Polski, wszedł w ligę z ambicją mocnego otwarcia, ale Leszno wytrzymało nerwy do końca. W tle sportowej walki wybrzmiał też hołd dla Steve’a Harrisa, legendy klubu, którego pamięć uczczono przed startem rywalizacji. O wyniku musiał przesądzić ostatni bieg, a tam gościom wystarczyło jedno trafienie więcej.

  • Pamięć o Steve’ie Harrisie nadała meczowi szczególny ton
  • Jeden bieg od zwycięstwa, a potem wideo zmieniło wszystko
  • Ostatni wyścig oddał wygraną Lesznu

Pamięć o Steve’ie Harrisie nadała meczowi szczególny ton

Dla świętochłowiczan był to nie tylko pierwszy ligowy występ, ale też ważny moment symboliczny. Zanim ruszyły wyścigi, oddano hołd Steve’owi Harrisowi, który przez lata był jedną z najważniejszych postaci w historii klubu. Taki początek wyraźnie podbił rangę spotkania i sprawił, że sportowa rywalizacja miała w sobie coś więcej niż zwykłą stawkę punktową.

Gospodarze chcieli wejść w sezon pewnie, z rozmachem i z sygnałem, że znów będą liczyć się w walce o medale. Zamiast spokojnego prowadzenia przyszła jednak partia szachów na torze, w której żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć na bezpieczny dystans.

Jeden bieg od zwycięstwa, a potem wideo zmieniło wszystko

Przełom przyszedł w 15. biegu, gdy zrobiło się naprawdę nerwowo. Przy stanie 67:71 świętochłowiczanie musieli gonić wynik, a każda decyzja sędziego ważyła coraz więcej. Dawid Bas został wykluczony za jazdę drużynową, lecz zespół ze Świętochłowic zawnioskował o analizę powtórek.

Obraz z kamer pokazał jednak, że to Piotr Jamroszczyk z Leszna ruszył się na starcie. W efekcie wyścig powtórzono w trzyosobowym składzie, a Śląsk wykorzystał drugą szansę bezbłędnie. Wygrana 7:2 odwróciła wynik na 74:73 i na moment postawiła gospodarzy w roli drużyny bliższej sukcesu.

To był właśnie ten fragment meczu, który najlepiej oddał jego charakter – nerwowy, poszarpany i pełen zwrotów. W takich chwilach stadion żyje jednym startem, jednym błędem, jednym ruchem na taśmie.

Ostatni wyścig oddał wygraną Lesznu

Na końcu wszystko i tak sprowadziło się do ostatniej gonitwy. Śląsk potrzebował remisu, by utrzymać przewagę i zamknąć inauguracyjny mecz zwycięstwem. Goście z Leszna wyszli jednak ze startu lepiej, utrzymali kontrolę i dowieźli wynik 6:4, który dał im triumf różnicą zaledwie jednego punktu.

Dla gospodarzy to bolesna lekcja, ale też sygnał, że ligowy sezon nie wybacza chwilowego zawahania. Taki rezultat zostawia sportowy żal, ale jednocześnie pokazuje, że świętochłowiczanie są w stanie walczyć z najmocniejszymi niemal do samej mety.

Najbliższe mecze Gentlemen Śląska wyglądają tak:

  1. wyjazdowe spotkanie w Częstochowie w ramach Drużynowych Mistrzostw Okręgu
  2. ligowy powrót 26 kwietnia na własny tor przeciwko TSŻ Toruń, który także rozpoczął sezon od porażki u siebie z Sitodruk Omega Ostrów

Na tle pierwszej kolejki widać już, że rywalizacja w lidze będzie napięta od początku. Świętochłowiczanie nie muszą długo czekać na okazję do rehabilitacji, a spotkanie przy Alei Parkowej znów powinno przyciągnąć tych, którzy lubią sport bez kalkulacji i z końcówką rozstrzyganą na granicy błędu.

na podstawie: UM Świętochłowice.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Świętochłowice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.